Wynalazek dotyczy sposobu depolary¬ zowania pierwotnych ogniw galwanicznych pradem elektrycznym oraz przyrzadu do ich depolaryzowania tym sposobem.Proponowano juz, zamiast depolaryza¬ cji droga chemiczna, depolairyzowanie pier¬ wotnych ogniw galwanicznych droga elek¬ tryczna w ten sposób, ze ogniwo lub bate¬ rie ogniw po czesciowym wyczerpaniu przy¬ lacza sie przez opornik! do zródla pradu stalego, przez co sila elektrobodzcza, ob¬ nizona wskutek uzycia ogniwa wzglednie o- gniw, zoistaje podwyzszona, a ogniwo zosta¬ je przywrócone do staniu pierwotnego, to jest zostaje zdepolaryzowane.Tenznany sposób nie mógl jednak spro¬ stac wymaganiom, gdyz, w braku odpowie¬ dnich przyrzadów dodatkowych, przez ó- gniwo, po przywróceniu sily elektrobodz- czej do wysokosci pierwotnej, prad plynie nadal, co pociaga za soba szybkie niszcze¬ nie ogniwa. Ponadto sposób ten powoduje duze zuzycie pradu, gdyz po ukonczeniu procesu depolaryzacji prad nie zostaje przerwany.Wynalazek dotyczy takiego sposobu de¬ polaryzowania pierwotnych ogniw galwa¬ nicznych pradem elektrycznym, który chro¬ ni ogniwa od niszczenia nadmiarem pradu depolaryzacyjnego i jest oszczedny w zuzy¬ ciu pradto, gdyz dlzieki przyrzadom, przewi¬ dzianym wedlug wynalazku, prad depola-ryaacyjray poczyna plynac tylko wtedy i plynie tylko tak dlugo, kiedy i jak dlugo sila elektrobodlzcza ogniwa jest nizsza od normalniej.Azeby to osiagnac, ogniwo, poddawanie depolaryzacji, wzglednie baterie ogniw la¬ czy sie wedlug wynalazku ze zródlem plra- dta przez przyrzad, regulujacy pobór pradu tak, by prad plynal tylko wtedy i tylko po¬ ty, kiedy i póki sila elektrobodzcza ogniwa wzglednie baterii ogniw jest nizsza od nor¬ malnej.Przyrzad dó depolaryzowania pierwot¬ nych ogniw galwanicznych sposobem we¬ dlug wynalazku w jednej odmianie zawiera prostownik i po jego stronie zmiennoprado¬ wej dlawik lub transformator o rozprosze¬ niu, regulowanym za pomoca regulowania opornosci obwodu zwarciowego lub za po¬ moca zmieniania przewodnosci magnetycz¬ nej dla strumienia rozproszenia talk, by sila elektrobodzcza na zaciskach ogniwa depo- laryzowaniego wzglednie baterii ogniw de- polaryzowanych byla równa jej normalnej sile elektrobodzczej.W innej odmianie przyrzad ten zawiera zródlo pradu stalego, pobudzane do prze¬ wodzenia pradu dopiero przy spadku na¬ piecia ogniwa wzglednie baterii ogniw po¬ nizej normalnej wartosci jej sily elektro¬ bodzczej np. za pomoca rozrzadu siatki liampy katodowej lub rozrzadu nagrzewania katody lampy prostowniczej, juz uprzednio podgrzanej.W przypadku ostatnim jedno z mozli¬ wych wykonan polega na tym, ze do obwo¬ dów wtórnych dwóch transformatorów, po¬ laczonych uzwojeniami pierwotnymi szere¬ gowo, przylaczona, jest prostownicza lampa katodowa w ten sposób, ze jej anody sa przylaczone do uzwojenia wtórnego pier¬ wszego transformatora, jej zas katoda jest przylaczona do uzwojenia; wtórnego dru¬ giego transformatora i jest stale podgrze¬ wana, ewentualnie z moznoscia regulacji za pomoca opornika, Dzieki takiemu ukladowi polaczen katoda lampy prostowniczej emi¬ tuje przy pewnym okreslonym minimalnym napieciu zarzenia, któremu odpowiada pe¬ wien minimalny spadek napiecia na drugim transformatorze; przy stalym napieciu sie¬ ci odpowiada mu z kolei pewien maksymal¬ ny spadek napiecia mai pierwszym transfor¬ matorze i pewne okreslone maksymalne na¬ piecia w obwodzie anodowym lampy pro¬ stowniczej. Prostownik nie daje wiec pradu powyzej pewnego; okreslonego maksymal¬ nego napiecia, przy czym dobiega go sie tak, by to napiecie maksymalne bylo równe nor¬ malnej sile elekttroibodzczej baterii ogniw, poddawanej depolaryzacji.Inne wykonanie mozliwe polega na, tym, ze do obwodu wtórnego transformatora przylaczona jest lampa prostownicza, roz¬ rzadzana za pomoca siatki, np. lampa ka¬ todowa, w ten sposób, ze jej siatka jest po¬ laczona z takim punktem baterii ogniw, poddawanej depolaryzacji, który przy ba¬ terii ogmiw, wykazujacej pelne napiecie, ma potencjal o tyle ujemny w stosunki do katody, ze lampa katodowa praktycznie nie przepusizcza pradu, dopóki wskutek obnize¬ nia sie napiecia baterii ogniw siatka nie o- trzyma potencjalu wyzszego, a prad depo- laryzacyjny nie zacznie plynac swobodnie.Rysunek przedstawia1 tytulem przykla¬ du kilka ukladów polaczen przyrzadów do depolaryzowania, pierwotnych ogniw galwa¬ nicznych sposobem wedlug wynalazku.Na fig. 1 transformator zarzeniowy 1 i transformator anodowy 2 sa uzwojeniami pierwotnymi polaczone szeregowo i przyla¬ czone dó sieci 3. Katoda lampy 5 jest za¬ rzona za pomoca transformatora zarzenio¬ wego 1, przy czym transformatory sa obli¬ czone tak1, ze w stanie normalnym, to jest gdy depolaryzowana bateria 6 ma napiecie normalne, prad zarzenia ma wartosc, przy której katoda lampy 5 wlasnie zaczyna e- mitowac, napiecie zas anodowe odpowiada normalnemu napieciu baterii 6, wobec cze¬ go prad depolairyzateyjny prawie mie ply- — 2 —nic. Do dokladnej regulacji zarzenia sluzy opornik regulacyjny 7. Kiedy napiecie bate- fii 6 spadnie wskutek jej obciazenia, ^zacznie ona pobierac z lampy prostow¬ niczej 5 prad, odpowiadajacy pradowi nasycenia tej lampy; prad ten obcia¬ zy transformator anodowy 2, tak ze napiecie mai jego zaciskach pierwotnych spa¬ dnie i przez to zwiekszy napiecie na zaci¬ skach pierwotnych transformatora zarzenio¬ wego L Wskutek1 tego wzrosnie prad zarze¬ nia, w czego nastepstwie zwiekszy sie emi¬ sja lampy 5, wzrosnie prad, pobierany z transformatora anodowego 2, dalszym zas skutkiem bedzie dalszy wzrost pradu zaj¬ rzenia, dopóki nie ustali sie pewien stan rótfmowaJgi, zalezny z jednej strony od wla¬ snosci prostownika, z drugiej od wlasnosci baterii, jej obciazenia i stopnia jej wyczer¬ pania.Na fig. 2 transformator, przylaczony do sieci 3, zasila lampe katodowa 8, rozrza¬ dzana iza pomoca siatki, przy czym obwód anodowy lampy 8 jest zasilany z czesci 2, obwód zas zarzenia — z czesci 1 wtórnego uzwojenia transformatora. Siatka 11 lampy katodowej 8 jest przylaczona do baterii 6 w pewnej odleglosci od jej bieguna dodat¬ niego 10. Wlasnosci transformatora i lampy katodowej 8 sa dobrane tak, ze kiedy sila elektrobodzcza baterii 6 ma wartosc nor¬ malna, potencjal tego jej punktu, do które¬ go .przylaczona jest siatka 11, jest w sto¬ sunku dla katody o tyle ujemny, ze lampa katodowa 8 nie przewodzi. Gdy napiecie baterii 6 spadnie, potencjal siatki 11 stanie sie mniej ujemny w stosunku do bieguna dodatniego 10 baterii 6 czyli wzrosnie, tak ze lampa katodowa 8 zaczyna przewodzic i prad depolaryzacyjny zaczyna plynac.Na fig. 3 do depolaryzacji baterii 6 jest zastosowany prostownik stykowy 13, przy¬ laczony do transformatora 12, zaopatrzone¬ go w niskooporowy opornik regulacyjny 14, przylaczony do uzwojenia trójnego 15, u- mieszczonego na trzecim rdzeniu 16 trans¬ formatora 12. Przez regulacje opornosci o- pornika regulacyjnego 14 mozna dokladnie uregulowac jsile elektrobodzcza na zaci¬ skach istalopradowych prostownika 13 tak, by byla równa normalnej sile elektrobodz- czej baterii 6.Na fig. 4 regulowanie pradu depolary- zacyjnego odbywa sie za pomoca bocznika magnetycznego. Transformator 12 ma trzer ci rdzen 17, który mozna przyblizac db jarz¬ ma transformatora lub od niego oddalac, zmieniajac szerokosc szczeliny powietrznej, oddzielajacej rdzen 17 od jarzma transfor¬ matora, co ma skutek taki sam, jak regula¬ cja za pomoca opornika regulacyjnego w przyrzadzie wedlug fig. 3.W przyrzadach wedlug fig. 1 i 2 mozna zastapic transformator zródlem pradu sta¬ lego, np. siecia pradki stalego lub pradnica pradu stalego. Jezeli napiecie zródla pradu zmiennego odpowiada warunkom depolary¬ zacji, mozna w przyrzadach wedlug fig. 3 i 4 zastapic transformator dlawikiem. PL